Z Cieszyna mialem wracac pociagiem, ale cos mnie tknelo zeby pokrecic spowrotem samemu =) To moja pierwsza wycieczka 200+ i jestem niesamowicie z siebie dumny :D
Tym razem prawie bez wiatru, za to trzy razy spadl na mnie deszcz, z czego dwa to byl deszcz chlupiacy wode w butach. No i na gdzies na 90km mialem niestety wypadek, zablokowalem tylne kolo na zjezdzie, asfalt mokry... gleba. Niesamowite szczescie ze nic za mna nie jechalo akurat, bo blachosmrody popylaly dzis chyba ze 100km/h :[ Sa szlify i reka mi sie troche jedna nie zgina, ale tym bardziej dumny jestem ze z tym bolem sobie poradzilem i wrocilem calo.
PS. W Jastrzebiu Zdroju maja genialne sciezki rowerowe! Normalnie wypas - pas ulicy oddzielony ladnie tylko dla nas. Niech sie inni ucza! ^_^
Rano do pracy oczywiscie, potem do Sosnowca oddac kwartalny bilet KZK GOP :D - bo przeciez do pracy juz rowerem... fura problemow z tym biletem, prawdopodobnie nie sprzedam, no ale trudno, rower i tak rzadzi :D
Dzis przyszedl nowy licznik - Sigma 1606L - w koncu bede mogl porzadnie opisywac czasy i odleglosci a nie jakies sciezki z GPSa ;]
Głównie to miejsko kręcę i turystyka rowerowa też mnie pociąga. Na zawody co roku się wybieram i co roku odkładam na za rok ;)
Często się gubię, rozwalam sprzęt w pył przy zawrotnych prędkościach 20km/h i nieustannie trafiam na najgorsze deszcze. Dlatego nikt ze mną nie jeździ :D