[Wolmirsleben -> Gernrode]
Wciąż
Niedziela, 15 lipca 2007
· Komentarze(1)
Kategoria Wyprawa Wędrownicza 2007, Turystyczne
[Wolmirsleben -> Gernrode]
Wciąż gorąco. Nie miałem pojęcia że w niedzielę w Niemczech nie będę w stanie NIGDZIE kupić wody. Zabieram z sobą 2,5l, które kończą się około południa. Życie w mijanych wioskach praktycznie nie istnieje - ot przemykające czasem samochody, poza tym grobowa cisza.
Dopada mnie poważny kryzys. Leżę ponad godzinę pośrodku jakiejś wsi, choć GPS podaje że w lini prostej mam nie więcej niż 20km do bazy noclegowej. W końcu przełamuję się, zostawiam rower i wędruję z pustą butelką 1,5l po uliczkach dzwoniąc do zupełnie przypadkowych mieszkań. Chyba za 6 razem z okna powyżej drzwi wychyliła się w końcu starsza pani. Oczywiście angielskiego nic a nic, do tego nie wzbudzam w niej zbyt wielkiego zaufania. Ostatecznie po dość długich wyjaśnieniach gestykujachach dała się namówić na napełnienie butelki kranówką.
Żłopię wodę niemal duszkiem i wsiadam na rower z nowymi siłami. W Gernrode nie mogę znaleźć bazy noclegowej - jest ich wg mapy miasta 5. Szczęśliwie trafiam niemal od razu na dobry kierunek - po drodze spotykam ekipę z Jaktorowa. Informują mnie, że przed nami 6km podjazd. Ich samochód wsparcia właśnie kursuje serpentynami między szczytem i podnóżem góry wożąc ludzi i sprzęt na bazę. Poją mnie swoją wodą, oczywiście ciepłą. Wpycham sakwy do samochodu, z pustą przyczepą wjeżdzam na szczyt. Na górze ekipa wita brawami :) Bardzo miły gest.
Jaktorów zaprasza mnie na obiad i chętnie z tego zaproszenia korzystam :D
Wciąż gorąco. Nie miałem pojęcia że w niedzielę w Niemczech nie będę w stanie NIGDZIE kupić wody. Zabieram z sobą 2,5l, które kończą się około południa. Życie w mijanych wioskach praktycznie nie istnieje - ot przemykające czasem samochody, poza tym grobowa cisza.
Dopada mnie poważny kryzys. Leżę ponad godzinę pośrodku jakiejś wsi, choć GPS podaje że w lini prostej mam nie więcej niż 20km do bazy noclegowej. W końcu przełamuję się, zostawiam rower i wędruję z pustą butelką 1,5l po uliczkach dzwoniąc do zupełnie przypadkowych mieszkań. Chyba za 6 razem z okna powyżej drzwi wychyliła się w końcu starsza pani. Oczywiście angielskiego nic a nic, do tego nie wzbudzam w niej zbyt wielkiego zaufania. Ostatecznie po dość długich wyjaśnieniach gestykujachach dała się namówić na napełnienie butelki kranówką.
Żłopię wodę niemal duszkiem i wsiadam na rower z nowymi siłami. W Gernrode nie mogę znaleźć bazy noclegowej - jest ich wg mapy miasta 5. Szczęśliwie trafiam niemal od razu na dobry kierunek - po drodze spotykam ekipę z Jaktorowa. Informują mnie, że przed nami 6km podjazd. Ich samochód wsparcia właśnie kursuje serpentynami między szczytem i podnóżem góry wożąc ludzi i sprzęt na bazę. Poją mnie swoją wodą, oczywiście ciepłą. Wpycham sakwy do samochodu, z pustą przyczepą wjeżdzam na szczyt. Na górze ekipa wita brawami :) Bardzo miły gest.
Jaktorów zaprasza mnie na obiad i chętnie z tego zaproszenia korzystam :D


